Trzęsienie ziemi - recenzja
BLACKs, data: 2008-02-29, Komentarze: 0.

Trzęsienie Ziemi to książka Kira Bułyczowa, otwierająca dylogię indochińską. Przyjemność czytania zawartej na trzystu stronach opowieści zawdzięczam wydawnictwu Solaris, które opublikowało wybrane dzieła tego autora wraz z serią książek innych rosyjskich fantastów. Po przeczytaniu informacji z tylnej okładki byłem zdezorientowany – spodziewałem się opowieści korzystającej z bogactwa dorobku science-fiction, a otrzymałem produkt zapowiadający się na dobrą książkę akcji w czasach współczesnych. Nie zawiodłem się z tego powodu, wręcz przeciwnie: Trzęsienie Ziemi zaciekawiło mnie jeszcze bardziej.

Fabuła opowieści składa się z trzech przeplatających się wątków. Pierwszym z nich jest przewrót wojskowy w miejscu akcji, Ligonie. Drugim jest działalność przemytnicza handlarzy opium, którymi dowodzi lokalny książę. Ostatnim wątkiem jest tytułowe trzęsienie ziemi, zbliżające się z każdym dniem. Przed kataklizmem państwo mogą uchronić jedynie rosyjscy naukowcy. Niestety, zamach stanu i nielegalne operacje przemytników utrudniają ich pracę w egzotycznym kraju. Trzy motywy spójnie łączą się w jedną całość, lecz brakuje tu prawdziwych fajerwerków, oryginalnych scen, przy których czytaniu mógłbym się naprawdę zachwycić. Co oczywiście nie zmienia faktu, że fabuła jest dobra i warta trzystu stron.

Pragnę zauważyć, że elementy fantastyczne są ograniczone do minimum. Jedyną fikcją jest urządzenie przewidujące trzęsienia ziemi. Właściwa akcja rozpoczyna się niespełna trzy godziny przed puczem wojskowym w Ligonie, który ma miejsce dziesiątego marca 1974 roku.

Ligon to fikcyjne państwo znajdujące się w południowo-wschodniej Azji, między Malezją, Tajlandią, Birmą a Laosem. Kraj ten poznajemy na pierwszych dwóch stron książki, gdzie autor pobieżnie opisuje warunki naturalne, historię i politykę Ligonu. Kir Bułyczow był zafascynowany kulturą Birmy, na podstawie której stworzył egzotyczny obraz ligońskiej codzienności: z rozległymi lasami, wiecznie palącym słońcem i wymieszaną etnicznie ludnością.

Na pochwałę zasługuje sposób narracji. Jest ona pierwszoosobowa i – co najlepsze – historię oglądamy z różnych perspektyw. Dla przykładu autor opisuje sytuację z punktu widzenia jeńca, by za chwilę ukazać tę samą scenę oczami bandyty. Przez całą książkę czułem jakbym siedział w jednym pokoju z bohaterami opowieści i wysłuchiwał ich relacji – nie suchych, podanych na tacy faktów, ale ich prawdziwych przeżyć. Dodatkowo otrzymujemy rozmaite notatki: wycinki na temat trzęsień ziemi i grupy przemytników, telegramy itp. W efekcie otrzymujemy coś na wzór sprawozdania, pisanego żywym i prostym jeżykiem, trzymającego czytelnika w napięciu.

W opowieści nie ma bohatera, który wiódłby prymat nad pozostałymi, ponieważ narrator zmienia się co kilka stron. Postacie nie są do siebie podobne. Każda ma własny charakter i w inny sposób opisuje wydarzenia, skupiając się na sprawach, które są dla niej ważne. Dyrektor biura eksportowego Matur opowiada o swoich interesach, rosyjscy profesorowie przybliżą czytelnikowi badania w Ligonie, a major Tilwi pokaże, jak trudno zapanować nad rozprzestrzeniającym się, post-rewolucyjnym chaosem. Niestety jest też druga strona medalu. Mnogość postaci doprowadziła do skupienia się przede wszystkim na trzech wątkach głównych, zostawiając niewielki margines na ukazanie osobistych wątków bohaterów. Szkoda, ponieważ uczestnicy zdarzeń są naprawdę interesujący.

Zawiodłem się na finałowej scenie. W przeciwieństwie do reszty opowieści, oglądamy ją jedynie z perspektywy dwóch postaci. Gdy narastająca wraz z upływem stron akcja osiągnęła swój punkt kulminacyjny, poczułem niedosyt. Zdecydowanie lepiej pod tym względem wypada środkowe sto stron książki.

Uważam, że powieść jest warta swojego tytułu. Akcja z każdą stroną nabiera tempa, dochodzi do szczytu, po czym całkowicie opada, pozostawiając nienasyconego czytelnika. Trzęsienie Ziemi jest idealną lekturą na kilka dni, w sam raz do czytania podczas podróży lub na przerwie w szkole czy w pracy. Przemyślana fabuła, interesujące postacie i genialny sposób narracji powodują, że opowieść czyta się bardzo szybko i, pomimo rozczarowania zakończeniem, pozostawia dobry smak.

Tytuł: Trzęsienie ziemi [На днях землетрясение в Лигоне]
Autor: Kir Bułyczow
Wydawca: Solaris
Stron: 316
Rok wydania: 2008
Ocena: 4

Dziękujemy Wydawnictwu Solaris za egzemplarz książki do recenzji.

Dodaj komentarz:

Tytul: *
Tresc: *
Podpis: *
e-mail:
Aby zabezpieczyc adres przed spamem zamien dowolna kropke na .SPAMik.
Token: Token
Tu przepisz: *

* Pola sa wymagane

wszystkie | recenzje | pozostałe
---
=>
Diablo III - wrażenia z testów beta
Paweł 'Oso' Czykwin, Komentarze: 0

=>
Mass Effect 3 - recenzja gry

=>
Shank 2 - recenzja gry

=>
Skyrim vs. Mass Effect 2 – porównanie

=>
Legend of Heroes: Trails in the Sky - recenzja gry

=>
Orcs Must Die! – Śmierć orkom! – recenzja gry


forum | sesje rpg | konwenty | blogi | galerie | irc
---
=>
Swiatynia Pierwotnego Zła
Diabeł, 2012-05-18, Odpowiedzi: 25

=>
Sacred (dodatki również)
Ragnar, 2012-05-18, Odpowiedzi: 37

=>
Reaktywacja cRPGc: W co teraz gracie?
Pita, 2012-05-08, Odpowiedzi: 1381

=>
Baldurs Gate Wrota Baldura
evilmg, 2012-05-08, Odpowiedzi: 325

=>
Seria Heroes of Might and Magic
ardek123, 2012-05-08, Odpowiedzi: 312

=>
Pierwszy cRPG
Diabeł, 2012-05-08, Odpowiedzi: 172



artykuły | nowości | blogi
---
=>
Atelier Totori: The Adventurer of Arland - recenzja gry
Ostatni: q124, 2012-04-17 23:13:57

=>
Skyrim vs. Mass Effect 2 – porównanie
Ostatni: BAZYL, 2012-03-20 10:40:44

=>
Heroes of Might and Magic III
Ostatni: krysti, 2012-03-17 11:34:04

=>
Assassin’s Creed, czyli Wielkie Rozczarowanie
Ostatni: iqcha, 2012-03-12 23:30:07

=>
Gothic III – recenzja
Łukasz Dąbrowski 'Elf', Komentarze: 102
Ostatni: ważne, 2012-02-27 12:49:57

=>
The Cursed Crusade - recenzja gry
Ostatni: michu, 2012-02-02 18:25:44

Redakcja | Współpraca | Prawa Autorskie | Reklama
© Tawerna RPG 2000-2012. Pewne prawa zastrzezone. ISSN 1895-0000